Bieber Się Stał...
Na początku chciałam pozdrowić panią Mrs.Horan. Moją przyjaciółkę która tak truje mi abym pisała to opowiadanie. Kocham cię i nie martw się w następnym rozdziale będzie to co co chciałaś :)
-Bieber sobie przejebał- Mruknęłam i powoli podchodziłam do towarzystwa. Przeczesałam ręką moje niebieskie włosy. Kto tylko mnie zobaczył odskakiwał gwałtownie na bok. Nieprzerwanie było słychać śmiechy. Doszłam do środka kółka i to co zobaczyłam jeszcze bardziej mnie wkurwiło. Blondyn klęczący prze Bieberem który wykręcał mu ręce w skutku czego nie mógł wstać. Stanęłam i skrzyżowałam ręce na piersi.
-Oj Bieber, Bieber- Kiedy mnie usłyszał gwałtownie skamieniał. Jego oczy utkwione były w mojej sylwetce. Dokładnie tak jakby nie wierzył, że stoję przed nim.-Zostaw go. Chyba, że wolisz być martwy.- Wysyczałam przez zęby. Wzdrygnął się, ale wiedziałam, ze nawet nie spróbuje się poddać, bo przecież to grozi straceniem swojego imiczu. Tym gorzej dla niego.
-Bo ja się ciebe boje Black.- Może jego głos nie wyrażał strachu, ale jego oczy były nim doszczętnie przepełnione.
Zamachnął się i próbował mnie uderzyć, ale ja byłam szybsza. Chwyciłam jego nadgarstek i wyręciłam go dokładnie tak jak on wcześniej Niall'a. Druga ręką przyjebałam mu prosto w nos z którego zeczęła sączyć się krew. Złapał się za niego widziałam bijącą od niego złość. Napiął mięśnie i wiedziałam, że będzie chciał uderzyć, ale znowu się przeliczył. Zanim zdąrzył cokolwiek zrobić wymierzyłam mu prawego sierpowiego przez co upadł na zimną, marmurową posadzkę. Usiadłam na nim rozkrokiem i zaczęłam zadawać ciosy w tę jego piękną twarzyczkę.
-Co tu się dzieje?!- Krzyknał zachrypiały baryton. Odwróciłam się. Cudownie! Kto go tu zapraszał?- Ah.. Susanne.-Widac było, że posmutniał na mój widok. Głupio jest mieć wujka dyrektora który zrzędzi ci cały czas o twoim zachowaniu.
-Wuju.-Odrzekłam formalnie. Ten potrząsnął głową z pogardą.
-Wasza trójka do mojego gabinetu.- Ha ha Bieberowi się oberwie. Wuj nie ukarał mnie jeszcze za to, że stanełam w czyjejś obronie. Szłam uśmiechnięta przez korytarz zaraz za dyrem. Nialler wydawał się podbity całą sytuacją. Złapałam go za ramie i szepnęłam.
-Nie martw się to Bieber oberwie. Znam mojego wujka- Uśmiechnęłam się do niego.-Wystarczy, że opowiemy to co na prawdę miało miejsce. Bieber to pierdolny kłamca.-Wysilił uśmiech. O boże nogi się po de mną ugięły. On ma boski uśmie...KURWA STOP! Co się ze mną dzieje?! Kurwa wariuje. Dyrektor zaprosił nas getem ręki do gabinetu i kazał usiąść na krzesłach przed biórkiem.
-Więc Susanne co działo się na korytarzu?- Skinął głową na mnie, a ja wiedziałam, że Bieber poci się ze strachu. Pizda.
- Bójka w obronie kolegi.- Odpowiedziałam prawdę. Wuj wiedział kiedy kłamę, a kiedy mówę prawdziwą wersję wydarzeń i to było ułatwieniem do tego by ukarac winnego.
-Kogo?- Już miałam powiedzieć, że Niall'a kiedy ten sam się odezwał.
-Mojej prosze pana.- Spuścił głowe w dół. Siwobrody popatrzył na mnie ze szczęsciem w oku i małym uśmiechu. Zawsze cackał się przepytując nas jak dzieci.
-A co się takigo stało, że musiałaś stanąć w jego obronie?- Czasami wkurwia mnie to że uproszcza swoją wypowiedź tak jaby mówił do pierwszaka. Cóż nie miał za dużego zasobu słownictwa. Czułam, że robie się czerwona wspominając to jak Bieber znęcał się nad blondynem. Podniosłam głowę i patrzyłam w oczy wujka.
-Bieber się stał.-Warknęłam pełna złości. Szczerze? Miałam ochotę wstać i mu przypierdolić . Kątem oka widziałam krople potu słpływającą po czole szatyna.
~*~
Wyszłam z gabinetu razem z ucieszonym Blondynem i mega wkurwionym Bieberem. Kocham widzieć go wkurwionego do granic możliwości, a szczególnie kiedy wkurwiony jest przeze mnie. Blondyn stanął obok mnie.
-Dzięki.- Mruknął i zauważyłam, że jego policzki są różowe.
Czy ja właśnie sprawiłam, że super ciacho się rumieni? Może nie jestem aż taka brzydka... Co jak kurwa gadam. Gdybym pojechała do Afryki to dzieci miały by zapas pasztetu na 10 lat.
-Dla mnie pogrążanie Biebera to czysta przyjemność.- Uśmiechnęłam się i już miałam się odwrócić i sobie pójść kiedy dobiegł mnie głos blondyna.
-Dasz mi swój numer?- O mój Boże... Czy on... Zapytał się... Czy... Właśnie... O kurwa...
Uśmiechnęłam się, wzięłam od niego telefon i wpisałam rząd cyferek. Po czym on zrobił to samo z moim telefonem...
POV's NIALL
Z uśmiechem odebrałem od niej telefon i pomaszerowałem w stronę szafki. Wykręciłem kod i szperałem w niej szukając książki od angielskiego.
-Nie widać żebyś był wystraszony...?-Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na chłopaka któy do mnie mówi.
Yyy... O co mu chodzi?
-Czemu miałbym być przestraszony?- Chłopak postawił oczy. Ale do cholery czego mam się bać?!
-To ty nie wiesz?- Nie cackaj się tylko kurwa mów- Stanałeś oko w oko z Ruthless...-Yyy...- Najgroźniejszą dziewczyną w całym Londynie- Dobra zamurowało mnie... Ale to by wyjaśniało z kąd potrafi tak dobrze obijać tyłki.-Lepiej trzymaj się od niej z daleka...
Może powinienem wziąc sobie to do serca? Albo może nie...
Usłyszałem dźwięk SMS'a. Spojrzałem na wyświetlacz " Niebieskowłosa Piękność". Otworzyłem, a moim oczom ukazała się wiadomość...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BARDZO, ALE TO BARDZO DZIĘKUJĘ WAM ZA 7 KOMENTARZY POD PIERWSZYM ROZDZIAŁEM.
SZCZERZE? NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ AŻ TYLU BYŁAM NASTAWIONA NA DWA TRZY, ALE POBILIŚCIE SAMYCH SIEBIE. NAWET NIE WIECIE JAK CIESZYŁA MI SIĘ MORDKA KIEDY JE CZYTAŁAM :)
~YOLO
To zdjęcie jest takie mega słodziaszne *-*
To zdjęcie jest takie mega słodziaszne *-*

Ale Justin dostal po mrdzie :D kocham to opwiadanie pisz nexta/ Agix
OdpowiedzUsuńNo to kiedy next?? Sie niecierpliwie bo am będę :DD /Mrs.Horan
OdpowiedzUsuńNex please!
OdpowiedzUsuńCzekam i mam nadzieje że next jest już choć w połowie pisania.
OdpowiedzUsuńDalej pisz ja chce wiedziec co bedzie dalej!!!!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta!
OdpowiedzUsuńOMG OMG OMG OMG OMG
OdpowiedzUsuńNext i to już!
OdpowiedzUsuń